Chwilówki rozkładają się na raty

ranża pożyczkowa jest już gotowa na nowe regulacje. Z chwilówek przechodzi na wyższe pożyczki ratalne.

11 marca wchodzi w życie tzw. ustawa antylichwiarska, wprowadzająca wiele ograniczeń w branży pożyczkowej. Najważniejsze dla rynku są trzy zapisy: o limicie łącznych kosztów, którymi można obciążyć dłużnika (nie mogą przekroczyć 100 proc. wartości długu), o zakazie rolowania długu, czyli przedłużania terminu spłaty kwoty głównej w zamian za prowizję oraz o nakazie wliczania prowizji pobieranej za udzielenie pożyczki w domu klienta do łącznych kosztów.

Wielkie odkurzanie…

W ubiegłym roku w trakcie prac nad ustawą branża alarmowała, że regulacje zniszczą rynek pożyczkowy, ponieważ działalność w ramach zakreślonych przez ustawodawcę będzie nieopłacalna. Okazuje się, że biznes udało się jednak dostosować do nowych realiów. W ostatnich dniach odbywa się reklamowy festiwal firm pożyczkowych zachęcających do zaciągania pożyczek ratalnych. Nie jest to nowy produkt, w ofercie chwilówkowców jest już od roku, ale dopiero teraz mocno go promują. Wcześniej pierwszeństwo miały bardziej marżowe zwykłe chwilówki, udzielane maksymalnie na miesiąc, potem często rolowane. Po wprowadzeniu limitów kosztowych i zakazów udzielania nowych pożyczek na spłatę wcześniejszego zadłużenia opłaciło się odkurzyć pożyczkę ratalną. Sprzedaje się nieźle, bo jak mówi Marcin Borowiecki, szef Wongi, która w ofercie ma raty już od grudnia, obecnie stanowią one już połowę nowego portfela. Maksymalna kwota pożyczki, którą można spłacać w 12 ratach, wynosi 3 tys. zł. Ferratum Bank obrał nieco inną strategię, tuningując zwykłą chwilówkę. Klient może pożyczyć 1500 zł i spłacić standardowo po dwóch tygodniach lub miesiącu albo wydłużyć termin do 60 dni. Bez płacenia prowizji za prolongatę.

bankier.pl